przez trzy miesiące byłam w związku z mężczyzną, którego poznałam w Internecie. Jest kierowcą ciężarówki.

gdy się poznaliśmy, poczułam coś tak wyjątkowego. To może zabrzmieć głupio, ale to była prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. W pierwszym tygodniu umawialiśmy się, wróciłem do mojego konta randkowego, więc mogłem go usunąć i zobaczyłem, że nadal jest online. Zapytałam go, dlaczego nadal go używa, ponieważ powiedział mi, że usunął go po naszej pierwszej randce. (To nie była prawda, oczywiście.) W każdym razie, myślę, że rozwinąłem problem zaufania po tym, a nasz związek zakończył się pewnej nocy, kiedy pisałem do niego, a on odpowiedział godzinami (słyszę historie o kierowcach ciężarówek). Kiedy w końcu odpowiedział, powiedział, że był z przyjaciółmi. Zapytałem go, czy jest z inną kobietą. Powiedział mi, że próbuję go kontrolować i że jestem zbyt zazdrosna. Nie rozmawialiśmy przez jakieś pięć miesięcy, ale potem wróciliśmy do siebie. Oboje powiedzieliśmy, że nie byliśmy z nikim innym, kiedy byliśmy w separacji.

po kolejnych dwóch miesiącach znów pokłóciliśmy się z podobnego powodu i on to zakończył. Wiem, że jestem w rozsypce i że utrudniam to nam obojgu, ale chciałabym, żeby się tak szybko nie poddał. Mówi, że jestem szalona i że nigdy mnie nie zrozumie. Wiem, że mogę być niepewny z powodu przeszłych doświadczeń … Napisałam mu długą wiadomość, a on nigdy nie odpowiedział. Czuję się winny, ale jednocześnie rozczarowany. Nie wiem, co robić. Nie będę błagać, ale to boli tak bardzo, że nie próbował udowodnić, że jest godny zaufania, a zamiast tego zdecydował, że nie mamy przyszłości. Moja niepewność jest związana z tym, że jest kierowcą ciężarówki, a my nie spędzamy razem czasu. Nigdy nie narzekałam, że nie ma go w pobliżu-chciałam tylko, żeby walczył za nas. Nawaliłem, czy obwiniam siebie, bo nie chcę zaakceptować faktu, że mu na tym nie zależy? Proszę dać mi kilka rad, co zrobić, aby nie czuć się tak nieszczęśliwy i głupi. Nie będę próbował z nim rozmawiać, ponieważ byłem ostatnią osobą, która wysłała wiadomość.

– Nie w drodze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

lg